Plecak Mystery Ranch Mission Rover 43l – recenzja

Plecak Mystery Ranch Mission Rover 43 l – recenzja | Podrozniczo.pl

Podróże stały się nieodłącznym elementem mojego życia. Coraz częściej, planując wyjazdy, zwracam uwagę na to, co ze sobą zabieram. Staram się ograniczyć bagaż do minimum, ponieważ wielokrotnie zabierałam ze sobą zbyt dużo niepotrzebnych rzeczy. Im więcej i bardziej świadomie podróżuje, tym rozsądniej myślę o pakowaniu. Tak było i tym razem, kiedy planowałam półtora miesięczny wyjazd do Wietnamu…

Jak zaplanować podróż w nieznane?

Gdybym miała zastanowić się, jak to naprawdę jest z moimi podróżami, to okazałoby się, że bardzo często są one wynikiem spontanicznych decyzji. Cofając się o rok, z pełną świadomością mogę powiedzieć, że zaplanowanie wyjazdu na Costa Blanca – do AlicanteBenidorm, gdzie zatrzymałam się na dwa tygodnie czy urodzinowa podróż do Lizbony, Bergamo i nad jezioro Como nie były planowane z dużym wyprzedzeniem. Ok, kupiłam bilety lotnicze na 2-3 miesiące wstecz, ale samo podjęcie decyzji o wyjeździe było bardzo spontaniczne.

Tak samo dzieje się z wyjazdami w Polskę. Pomyślę o jakimś miejscu i bach(!) już mam kupiony bilet lub zarezerwowany nocleg. Dokładnie tak wyglądał mój pomysł na przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego (a raczej jego odcinka). Pomyślałam, że fajnie byłoby to zrobić… i już mam zarezerwowane noclegi w schroniskach w pierwszej połowie czerwca tego roku. Do wyjazdu ponad dwa tygodnie, a nawet nie wiem czy moja kondycja pozwoli mi na przejście zaplanowanych 136 km w siedem dni…

Myślę, że podobnie było z wyjazdem do Wietnamu. Muszę się przyznać, że Wietnam nigdy nie był krajem numer 1, który koniecznie chciałabym odwiedzić. Ale w styczniu pojawiła się promocja na lot czarterowy w jedną stronę… długo nie trzeba było mnie namawiać mimo, że do wyjazdu zostały tylko dwa miesiące. A jednak Wietnam to nie Włochy! Trzeba się odpowiednio przygotować… I tutaj przeczytasz więcej o tym, jak zorganizować i zaplanować wyjazd do Wietnamu.

Pakowanie to podstawa…

Organizacja wyjazdu zakłada kilka poszczególnych etapów. Planowanie, logistyka i… pakowanie. Ten etap jest zawsze dla mnie najbardziej stresujący. Nie lubię się pakować i często zostawiam to na ostatnią chwilę. Przy dalszych i dłuższych wyjazdach, kiedy jest jeszcze trochę czasu, zawsze wcześniej zbieram najważniejsze rzeczy na jednej półce, aby o nich nie zapomnieć. Dzięki temu dużo łatwiej mi przychodzi pakowanie, nawet jeśli robię to na ostatnią chwilę.

Podczas wyjazdu do Wietnamu logistyka połączona z tym, w co się spakuje, grała kluczową rolę. Dlaczego? Bowiem zależało mi na tym, aby podczas lotów wewnętrznych po Wietnamie nie musieć nadawać bagażu na pokład, tylko zawsze mieć go przy sobie. A to wiązało się ze znalezieniem takiego plecaka, który będzie stosunkowo pojemny oraz który będzie wymiarami pasował do standardów azjatyckich linii lotniczych.

Zadanie nie było łatwe, ale z pomocą przyszedł znany i lubiany przeze mnie sklep internetowy CampingShop.pl. W swojej ofercie posiadają sporo plecaków podróżnych, wśród których można znaleźć odpowiedni model. Moim kryterium wyboru było to, aby był jak największy (pod względem pojemności), ale jednocześnie, aby ta wielkość pasowała do wymiarów 56 cm × 36 cm × 23 cm. W Azji te wymiary traktowane są jako bezpłatny bagaż podręczny. W Europie zarówno Ryanair, jak i Wizzair liczą sobie dodatkowe koszty za bagaż o tym rozmiarze.

Drugim kryterium wyboru było marka. Obecnie na rynku dostępnych jest tylu producentów, że niekiedy trudno zdecydować się na konkretny wybór. Warto sprawdzać opinie w internecie i czytać to, co piszą lub polecają inni. Każdy sprawdzony przez kogoś produkt będzie budował obraz czy warto w niego inwestować, czy też nie. Zależało mi na tym, aby kupić plecak marki Mystery Ranch, ponieważ słyszałam o nim wiele pozytywnych opinii. To znacznie zawęziło wybór modeli dostępnych w sklepie internetowym. Tym sposobem wybór padł na plecak Mystery Ranch Mission Rover o pojemności 43 litrów.

Plecak Mystery Ranch Mission Rover – jak się sprawdził?

Po tym, być może nieco przydługim wstępie, czas na właściwą część i recenzję plecaka Mystery Ranch Mission Rover. Na początek kilka faktów związanych z samym plecakiem:

Plecak ma pojemność 43 litrów, a jego wymiary to 56 x 33 x 28 cm, co oznacza, że kwalifikuje się jako azjatycki bezpłatny bagaż podręczny oraz dodatkowo płatny, podręczny bagaż w europejskich liniach lotniczych. Grubość 28 centymetrów jest nieco większa niż wspomniane wcześniej 23 centymetry, ale w niczym to nie przeszkadza, ponieważ Azjaci bardziej zwracają uwagę głównie na wagę, a nie na same wymiary. Pojemność plecaka była na tyle duża, że bez problemu spakowałam się w niego na 1,5 miesięczny wyjazd.

Plecak Mystery Ranch łączy w sobie trzy funkcjonalności – przede wszystkim jest plecakiem. Ma dwie szelki, które można odpiąć i schować do przegródki ukrytej na plecach. Szelki posiadają uchwyty oraz odpinane ramiączka, dzięki którym z łatwością można je rozpiąć oraz przypiąć w momencie, gdy chcesz z nich korzystać.

To rozwiązanie jest bardzo funkcjonalne, bowiem plecak może być także torbą na ramię. Jeśli zdecydujesz się, aby zrobić z niego torbę – wówczas odpinasz szelki, chowasz je do schowka na plecach i zapinasz zamkiem błyskawicznym tak, aby nie przeszkadzały. Do plecaka dołączony jest dodatkowy pasek, który można podpiąć, aby zrobić z niego torbę.

Mówi się, że plecak ten jest także walizką. Wszystko za sprawą komory głównej, która została podzielona na dwie części. Dokładnie tak samo, jak w przypadku walizki. Plecak rozpisane się w połowie, tak że dwie części są tej samej wielkości. Obie przegrody są pojemne, każda z nich zapinana jest na zamek. Prawa przestrzeń jest nieco ograniczona za sprawą dodatkowej kieszeni, do której można dostać się wyłącznie od zewnątrz. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ w moim przypadku to miejsce były zagospodarowane na buty. Można trzymać tutaj także, np. brudne ubrania. Każda z komór posiada także dodatkową przegródkę z siateczki, na drobne rzeczy.

Plecak jest wyposażony w dodatkowe kieszonki na akcesoria w zewnętrznej części. Dzięki temu organizacja bagażu będzie jeszcze sprawniejsza. Jedną z nich jest przestrzeń dedykowana laptopowi o przekątnej ekranu do 15” oraz tabletowi. Te kieszenie zostały specjalnie wyścielone, aby chronić sprzęt przed uszkodzeniem. Przestrzeń na laptopa posiada także dodatkowe zapięcie na rzep, aby komputer nie miał możliwości przesuwania się.

Z przodu dostępna jest także mała kieszonka, idealna na klucze, portfel czy inne drobiazgi, które warto mieć pod ręką.

Plecak został wykonany z materiału 500D Cordura, który jest lekki, wytrzymały i odporny na przedarcia. Mój plecak przetrwał dwa loty jako bagaż rejestrowany i wrócił do mnie bez uszkodzeń ani zadrapań. W warstwie wyściółki użyto nylon typu 200D oraz zamki błyskawiczne YKK.

Ciekawym rozwiązaniem, które zastosowałam podczas tego wyjazdu, był zakup dodatkowych organizerów. Organizery świetnie sprawdziły się jako dodatkowe przegródki, w których trzymałam ubrania oraz inne akcesoria. Dwa organizery idealnie zmieściły się do jednej komory plecaka, a w drugiej komorze (tej z mniejszą przestrzenią ze względu na kieszeń na buty) spakowałam kosmetyczkę oraz cały sprzęt elektroniczny (poza laptopem, na który jest dedykowane miejsce w plecaku). 

W mojej ocenie plecak jest dobrym rozwiązaniem w czasie dłuższych podróży, kiedy potrzebujesz więcej miejsca na cały sprzęt, który zabierasz ze sobą. U mnie sprawdził się idealnie, tym bardziej, że pasował do bezpłatnego bagażu podręcznego. Jedynie musiałam pilnować się z wagą, bo Azjaci nie zwracają tak bardzo uwagi na wymiary, co na wagę. Przykładem były linie VietJetAir, w których dopuszczalna waga bagażu podręcznego to 7 kilogramów. Mimo że plecak ważył trochę więcej to udało się bez przeszkód zabrać go ze sobą na pokład samolotu.

Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Zawodowo zajmuję się marketingiem internetowym. Uwielbia podróżować i planować, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii. Jej podróżniczym marzeniem jest Kuba, Patagonia oraz Japonia. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - w butach biegowych lub na rowerze, a zimą na basenie lub łyżwach.

Postaw mi kawę!

Postaw mi kawę

Zarezerwuj nocleg na Booking.com

Booking.com

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2024 roku

  • styczeń Alicante i Marakesz
  • marzec Teneryfa
  • kwiecień – Tajlandia
  • wrzesień – Czarnogóra

Facebok

Instagram