Made in China – Michał Cessanis

Recenzja książki Made in China – Michał Cessanis

Chiny to podróżnicze marzenie wielu osób. Michał Cessanis, w swoim reportażu „Made in China” opowiada o Państwie Środka jako o kraju, bez którego nie mógłby istnieć współczesny świat. Bowiem Chiny są największym eksporterem dóbr na ziemi. Co jeszcze warto o nich wiedzieć? Zapraszam do przeczytania recenzji.

Z ostatniej okładki…

W życiu wszystko ma przyczynę i skutek. „Tao rodzi jedno, jedno rodzi dwa, dwa rodzą trzy, a trzy wszystkie istoty”.

Byłem w Chinach wielokrotnie. Z każdej podróży wracałem uboższy o kilka stereotypów i bogatszy o szersze spojrzenie na świat. Bo z poznawaniem Chin jest jak z dowcipem, w którym trzej niewidomi stają przed słoniem. Jeden dotknął trąby i pomyślał, że to wąż. Drugi dotknął nogi i stwierdził, że ma przed sobą pień drzewa. A ostatni mężczyzna złapał za ogon i pomyślał, że trzyma linę. Każdy był pewien, że wie, co jest przed nim, ale w rzeczywistości żaden do końca nie wiedział, że stoi przed słoniem i czym jest słoń. Chiny oferują nieskończoną ilość tajemnic do odkrycia. I wciąż się zmieniają. Dzięki temu każda kolejna wizyta ma inny smak.

  • Czy Chińczycy jedzą psy?
  • Jak wygląda chińska Kim Kardiashian?
  • W co wierzą Chińczycy?
  • Co oznacza ganbei?
  • Jak żyje się w hutongu?

Odpowiem na te i wiele innych pytań. Opiszę intrygujące zjawiska. W każdej podróży najciekawsi są jednak ludzie. O nich również opowiadam w tej książce. To Chińczycy, pół Chińczycy i Polacy związani z Chinami.  Ich historie są barwniejsze niż szanghajska Oriental Pearl Tower w nocnej odsłonie. Przekonaj się, jak pojemne jest pojęcie “made in China”.

Zobacz Chiny moimi oczami, a potem zaplanuj podróż i ruszaj w drogę.

Recenzja reportażu Michała Cessanis - Made in China

O czym jest książka?

Streszczenie z ostatniej okładki mówi wszystko. Michał Cessanis opowiada wiele ciekawych, zaskakujących, ale i niekiedy przerażających faktów z życia Chin. Pierwszy rozdział wprawia w zadumę, kiedy dowiadujemy się o jakże powszechnym, w tamtym rejonie, jedzeniu psów. Niestety „Chińczycy jedli, jedzą i będą jeść mięso i nie ma znaczenia brak naukowych dowodów, że nie pomaga ono na różne problemy zdrowotne, impotencje, chore płuca, nerki”. Mimo że w Chinach powstało wiele schronisk, są osoby, które ratują zwierzęta, to skala jest tak szeroka, że nie da się uratować wszystkich psiaków. Fundacja Animals Asia, która walczy o ludzkie traktowanie psów w tej części świata, doliczyła się 1024 restauracji serwujących mięso psów w 58 chińskich miastach.

Innym bardzo ważnym tematem poruszanym przez Michała, z którym walczy nie tylko Pekin, ale i całe Chiny, jest smog. Z informacji zawartych w reportażu wynika, że w 2015 roku zanieczyszczone powietrze zabiło w Państwie Środka ponad 1,1 miliona ludzi. To cena, jaką płacą Chińczycy za ogromny postęp gospodarczy. Wiele rzek i jezior jest zanieczyszczonych chemicznymi ściekami z fabryk i odpadami, w tym szczególnie plastikami, a jedna dziesiąta chińskiej ziemi powinna być wyłączona z użytkowania, ponieważ są w niej metale ciężkie. W 2022 roku w Pekinie mają się odbyć igrzyska olimpijskie. Władze miasta zagwarantowały Międzynarodowemu Komitetowi Igrzysk Olimpijskich, że do tego czasu nad Pekinem będzie błękitne niebo i problem smogu zostanie rozwiązany. Był to jeden z warunków powierzenia stolicy Chin organizacji tej imprezy.

Innym, ciekawym zjawiskiem w Chinach jest wanghong, o którym wspomina autor książki „Made in China”. Tym mianem nazywane są osoby, których internetowe zasięgi są większe niż Oprahy Winfrey. Wanghong to blogerzy, vlogerzy, influencerzy, celebryci czy trendsetterzy w najróżniejszych dziedzinach. Są tak zwanymi liderami opinii. Mówią co nosić, co kupować, a młode pokolenie Chińczyków słucha ich rad i najczęściej wybiera polecane przez nich produkty. Szacuje się, że w 2016 roku za ich pośrednictwem sprzedano w e-handlu towary na około pięćdziesiąt osiem milionów juanów.

Dla kogo?

Takich zjawisk, które zachodni, europejski świat może zaskoczyć, jest bardzo dużo. Autor nie ogranicza się wyłącznie do kilku wątków, ale stara się pokazać to, co w Chinach jest normalnością, a dla nas może okazać się ogromnym zaskoczeniem. Dzięki temu, Czytelnik ma obraz chińskiego świata, który nie będzie dla niego tak dużym przeskokiem podczas podróży do Państwa Środka. I to właśnie dla tej grupy przede wszystkim jest ta książką. Warto, aby przeczytali ją wszyscy, którzy planują wyjazd do Chin, aby na miejscu nie okazywać zbyt dużego zaskoczenia z wielu nietypowych sytuacji, a akceptować ten inny i jakże odmienny od naszego, świat.

Drugą grupą, której polecałabym przeczytanie „Made in China”, są osoby zainteresowane krajem, ale niekoniecznie chcące go odwiedzić. Myślę, że idealnie wpasowałam się w tę grupę. Chiny zawsze były dla mnie wielką zagadką, ale nigdy nie ciągnęło mnie do nich aż tak bardzo, że chciałabym je zobaczyć na własne oczy. Zdecydowanie bardziej kusi mnie Japonia. Jednak, Państwo Środka jest tak zaskakującym i ciekawym miejscem, że warto było dowiedzieć się o nim czegoś więcej.  Myślę, że Michał Cessanis trafnie ujął i poruszył wiele wątków, które w Chinach są na porządku dziennym. Warto o nich wiedzieć, dlatego gorąco polecam przeczytanie tej książki.

Marta MuszyńskaMarta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem są Malediwy, Kuba i Ameryka Południowa. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.

Zarezerwuj nocleg na Booking.com

Booking.com

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2018 roku

Facebok

Instagram