Boliwia. Narzeczona, więzienie i cudze wesele – Paweł Wilk

Boliwia. Narzeczona, więzienie i cudze wesele – Paweł Wilk

Kilkukrotnie na blogu wspominałam, że Ameryka Południowa to jedno z moich podróżniczych marzeń. Ekwador, Chile, Peru, Argentyna – są na pierwszym miejscu jeśli chodzi o kraje, które chciałabym odwiedzić będąc w Ameryce Łacińskiej. Po przeczytaniu historii Pawła Wilka, Boliwia dołączyła do tego zacnego grona i stała się kolejnym, podróżniczym celem. Dlaczego tak się stało? Odpowiedź znajdziesz w poniższej recenzji.

Z ostatniej okładki…

Zacznę opowiadać swoją historię od końca. Pomysł napisania tej książki siedział w mojej głowie od dawna. Równie długo siedziały w niej obawy. Gdzie ja, cichy chłopak z Wrocławia, absolwent europeistyki, napiszę książkę podróżniczą? Były pracownik kontroli jakości w fabryce hamulców samochodowych autorem reportażu? Spokojny „Wilku” ze Starego Miasta podróżnikiem? Zawsze ciekawy świata, nigdy nie czułem się dobrze w roli osoby opowiadającej publicznie długie historie. Zdecydowanie nie jestem typem „opowiadacza”.

Wojciech Cejrowski o książce mówi tak:

„Autor podróżował bez pośpiechu, rozmawiał z tubylcami, na własnej skórze poznał trudy życia w Andach. Spędził pół roku w więzieniu w Boliwii… bo tego chciał. Ponadto – zupełnie nieplanowanie – zakochał się po uszy w Peruwiance, więc na jego szlaku znalazło się również Peru. Z kolei w Meksyku – też nieplanowanie – wszedł w zatarg z członkami kolumbijskiego gangu. Wszedł i… wyszedł cało! A do tego jeszcze skrzynka piwa wypita w dżungli wśród Indian w Meksyku, Nowy Rok w dżungli boliwijskiej, tradycyjne wesele, sekrety kopalni w Potosi i udział w karnawałowej zabawie w Oruro. O tych i o wielu innych przygodach jest ta książka”.

O czym jest książka?

Jak pisze sam autor – „Będzie to prosta historia. Opowieść człowieka podobnego do Was. Choć Ameryka Południowa intrygowała mnie od zawsze, jeszcze kilka lat temu miałem trudności ze wskazaniem Boliwii na mapie”. Paweł Wilk zgłosił się do pewnego projektu, który miał się odbyć właśnie w Boliwii. Chętnych było kilkuset. Jednak po odsianiu zgłoszeń i braku odpowiednich wymagań – została setka. Część zrezygnowała dobrowolnie, głównie ze względów bezpieczeństwa. W przypadku tego projektu chętne były trzy osoby – Paweł i dwie inne, jednak obawy przed przebywaniem pół roku w obcej kulturze i konieczność pożegnania się z karierą spowodowały, że i one się wykruszyły. Dlatego, bez względu na doświadczenie zawodowe czy posiadane zdolności – Paweł jako jedyny wyraził chęć wzięcia udziału w projekcie. Nie tylko chciał, ale także pragnął i marzył odwiedzić Boliwię. I tym sposobem, późną jesienią 2013 roku trafił do boliwijskiego więzienia na pół roku… Qalauma to nazwa zakładu karnego, do którego został przydzielony – nie jako przestępca, ale pomocnik kadry. I tak zaczęła się jego przygoda w Ameryce Południowej.

Książka została podzielona na trzy części. Pierwsza dotyczy Boliwii, druga Peru, a trzecia Meksyku.

W pierwszym rozdziale autor opowiada nie tylko o swojej pracy w zakładzie karnym i historiach ludzi, których tam poznał, ale także o samej Boliwii – stolicy La Paz i innych miejscach, które miał okazję odwiedzić. Dowiadujemy się między innymi dlaczego punktualność nie zawsze jest czymś dobrym, przekonamy się jak wygląda boliwijskie wesele, jak żyje się w głębi ziemi, dlaczego autor nazywa Boliwię „ojczyzną śmierci” oraz czy warto zabrać ze sobą okulary przeciwsłoneczne wybierając się w Andy.

Drugi rozdział dotyczy podróży do Peru. Po powrocie z Boliwii do Polski, Paweł nie mógł znaleźć sobie miejsca. Pracował trochę w Polsce, później w Norwegii aż w końcu podjął decyzje o podróży do Peru, gdzie mieszkała jego dziewczyna – Roxana. Wyprawa zaczęła się od pomocy Franciszkanom mieszkającym w Limie, którym autor przywiózł dziewięć kilogramów relikwii. Z rozdziału dowiemy się jak ważny dla mieszkańców Ameryki Południowej jest taniec, czym jest muzyka chicha, czy udało się autorowi odnaleźć Inków oraz jak przegrał z peruwiańską pobożnością.

Trzecia część podróży Pawła Wilka dotyczy Meksyku. Autor książki w zaskakujący sposób opowiada o swoich przygodach w kraju Ameryki Północnej. A wszystko zaczyna się od przedszkola, które znajdowało się pod wulkanem. To właśnie tutaj Paweł przyjechał ze swoją pomocą, o której dowiedział się od znajomej Latynoski będąc jeszcze w Polsce. Po zrealizowanym projekcie w przedszkolu, przyszedł czas na relaks na meksykańskiej plaży oraz odwiedzenie „wioski węży”, położonej niedaleko granicy z Gwatemalą.

Dla kogo?

Przede wszystkim warto zauważyć, że książkę czyta się łatwo, lekko i przyjemnie. Napisana jest prostym językiem, dlatego bez problemu zrozumiemy przekaz. Ciekawa i pełna przygód książka podróżnicza to zdecydowanie nie lada gratka dla wszystkich miłośników wyjazdów. Szczególnie, kiedy interesujesz się rejonem Ameryki Południowej. Mimo że opisane są w niej tylko trzy kraje, z czego Meksykowi autor poświęcił najmniej miejsca, to można wyciągnąć sporo wniosków, nie tylko podróżniczych! Każda podróż czegoś uczy, a w zakończeniu Paweł wspomina, że nauczył się nie tylko odwagi, ale także pokory. Jednak z tej podróży nie wrócił, ponieważ obecnie mieszka w Peru, gdzie wylądował z głową pełną pomysłów i niecodziennych planów. Czasami może zdarzyć się tak, że podróż zmieni nasze życie… na zawsze.

Marta MuszyńskaMarta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem są Malediwy, Kuba i Ameryka Południowa. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.

Zarezerwuj nocleg na Booking.com

Booking.com

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2019 roku

Facebok

Instagram