Trasy rowerowe na Bornholmie, cz. 1

Trasy rowerowe po Bornholmie, cz. 1

Bornholm to mekka dla rowerzystów. Na całej wyspie dostępnych jest 235 km świetnie przygotowanych tras rowerowych. Wybrzeże wyspy to tylko 105 km, dlatego 3-4 dni w zupełności wystarczą, aby objechać ją dookoła i zobaczyć kilka najważniejszych miejsc. Jakie były moje trasy rowerowe na Bornholmie? O tym w poniższych wpisie!

Przeczytaj także: Bornholm – praktyczne informacje o duńskiej wyspie

Nexø – Årsdale – Svaneke – Gudhjem

Pierwszy dzień rowerowej wyprawy po Bornholmie zaplanowany był od Nexø do Gudhjem (około 24 kilometry). Trasa biegła wzdłuż wybrzeża. Po przypłynięciu do Nexø, przypięciu sakw do roweru i zrobieniu małych zakupów w większym markecie, pierwszym przystankiem był rynek w Nexø. Mały, ale klimatyczny, idealny na drugie śniadanie. Na rynku, poza kilkoma knajpkami i sklepami zobaczymy malownicze kamienice oraz wolno stojące ławki, których (jak się później okazało) jest pełno na wyspie i znaleźć je można w najmniej oczekiwanych miejscach.

Mimo że odległość pomiędzy początkowo, a docelową miejscowością nie była duża, to można ją pokonać w naprawdę długim czasie, z racji postojów po drodze. Tych w moim przypadku było dużo, ponieważ nie mogłam nacieszyć się widokiem morza tuż obok trasy. Kilka kilometrów za Nexø czekał na mnie taki widok Morza Bałtyckiego oraz skał, które na każdym kroku uświadamiają, że Bornholm jest wyspą polodowcową.

Skały na Bornholmie
Skały na Bornholmie

Niecałe 6 kilometrów od Nexø, obowiązkowym punktem każdego, kto wybrał tę trasę będzie wiatrak w miejscowości Aarsdale (Årsdale). Początki tej wsi sięgają średniowiecza, w XVI wieku mieszkało tutaj 30 rodzin. Warto zatrzymać się tutaj na chwile, ponieważ mieszkańcy zadbali o zachowanie tradycyjnej zabudowy, pochodzącej sprzed dwóch stuleci. Wspomniany wcześniej wiatrak holenderski pochodzi z 1877 roku. Działał jeszcze w latach 90. XX wieku. We wnętrzu znajdują się trzy kamienne żarna, które do dzisiaj mielą ziarno, ale wyłącznie na potrzeby turystyki. Wiatrak można zwiedzić od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00-17:00 oraz w soboty w godzinach 10:00-12:00.

Wiatrak holenderski w Aarsdale, Bornholm
Wiatrak holenderski w Aarsdale, Bornholm

Kierując się dalej na północ, po około 4 kilometrach dojedziemy do miejscowości Svaneke. Tu czeka mnie kolejny postój. Przede wszystkim z racji malowniczego położenia, bo jak na miasto portowe przystało, przystań w Svaneke robi wrażenie i zachwyca kolorami.

Przystań w Svaneke, Bornholm
Przystań w Svaneke, Bornholm

Po chwilowym zachwycie, przyszedł czas na odwiedzenie kolejnego wiatraka. Kierując się na zachód, drogą prowadzącą w głąb wyspy, dojedziemy do wiatraka holenderskiego, zbudowanego w połowie XIX wieku. Kawałek dalej, wśród zabudowań, nieoznakowaną drogą udało mi się znaleźć nieczynną już wieżę ciśnień z 1951 roku. Wieża wyglądem przypomina wigwam. Od 1990 roku ma status zabytku i jest punktem orientacyjnym dla statków.

Drugi wiatrak holenderski w Svaneke, Bornholm
Drugi wiatrak holenderski w Svaneke, Bornholm

Ostatni odcinek zaplanowanej na ten dzień trasy, ze Svaneke do Gudhjem (ok. 14 kilometrów), został pokonany z krótkim postojem nad wybrzeżem. Malownicze miejsce w miejscowości Listed, z widokiem na morze i skały, aż zachęcało do postoju i krótkiego posiłku.

Wybrzeże w miejscowości Listed, Bornholm
Wybrzeże w miejscowości Listed, Bornholm

Do Gudhjem udało się dojechać około godziny 18:00 (wyjazd z Nexø około 13:00). Gudhjem Camping znajduje się tuż przy wjeździe do miasta, wystarczy skręcić w prawo w ulicę Jernkasvej i jadąc ciągle w dół dojedziemy do campingu. Jest nieco oddalony od miasta, ale położony nad samym morzem. Zaplecze sanitarne dobrze przygotowane. Prysznic na kartę, która jest rozliczana w dniu wyjazdu.

Będąc w tym miejscu nie obeszło się bez odwiedzenia samej miejscowości. Gudhjem leży na uskokach skalnych, dlatego dobrze jest wiedzieć, że część ulic biegnie prawie pionowo w dół. To dobry trening, szczególnie przed kolejnym dniem rowerowej wyprawy. Warto odwiedzić kościół Gudhjem kirke, a którego rozciąga się widok na całe miasteczko. Obowiązkowym punktem jest także przystań, z której odpływają statki na wyspę Christianø, każdego dnia o godzinie 10:00 i 12:30. Miasteczko nie jest duże, dlatego zwiedzanie go zajmie maksymalnie 1-2 godziny. A tak wygląda o zachodzie słońca:

Bornholm – praktyczne informacje o duńskiej wyspie
Gudhjem – widok na miasteczko o zachodzie słońca, Bornholm

Gudhjem – Allinge-Sandvig – Hammershus – Hasle

Drugi dzień rowerowej wyprawy po Bornholmie zaplanowany był od Gudhjem do Hasle (około 32 kilometry). Trasa biegła wzdłuż wybrzeża do miejscowości Allinge-Sandvig i dalej przez ruiny twierdzy Hammershus aż do Hasle. Mimo że ilość kilometrów nie jest duża, to różnice wysokości w tej części wyspy są znaczące i dla początkujących rowerzystów mogą być trudne do pokonania. Już sam wyjazd z Gudhjem i tutejsze podjazdy to nie lada wyzwanie! Jednak pod względem krajobrazów i widoków był to najciekawszy dzień podczas całego pobytu na Bornholmie.

Pierwszy postój pojawił się niespodziewanie, około 6 kilometrów na północ od Gudhjem. Helligdomskipperne czy Święte Skały to miejsce, przy którym koniecznie trzeba się zatrzymać. Przez setki lat zbierano się tutaj, przy świętym źródle, którego wodę uważano za leczniczą. Obecnie, cały ten skalisty region i jego leśne okolice zostały objęte rezerwatową ochroną. Fale Morza Bałtyckiego, zmieniły to skaliste wybrzeże w sekwencję kolumn, uskoków, grot i studni, a fantazyjnym tworom skalnym zaczęto nadawać nazwy, np. Skały Księżycowego Blasku.

Skały na Bornholmie - polodowcowy krajobraz
Skały na Bornholmie – polodowcowy krajobraz
Helligdomskipperne, czyli Święte Skały na Bornholmie
Helligdomskipperne, czyli Święte Skały na Bornholmie

Malownicza trasa, biegnąca przy brzegu morza, zaprowadziła mnie do miejscowości Allinge-Sandvig. Tak naprawdę są to dwie miejscowości – Allinge i Sandvig, które swój początek wzięły od przystani rybackich. Sąsiadują ze sobą i są tak do siebie podobne, że połączono je ze sobą. Postrój zrobiłam w Allinge, w okolicach wędzarni. Jednak warto zobaczyć tutejszy kościół, wzniesiony w stylu gotyckim w XIV-XV wieku. Kościół przez lata przeszedł wiele modernizacji, wygląd jaki możemy teraz podziwiać to efekt ostatniej przebudowy w 1896 roku.

Kościół w Allinge (Allinge kirke), Bornholm
Kościół w Allinge (Allinge kirke), Bornholm

W tutejszej wędzarni zaopatrzyłam się w wędzonego śledzia (bornholmski przysmak) i znalazłam miejsce na jej tyłach, aby go skosztować. Wędzarnia w Allinge jest jedną z najpopularniejszych na całej wyspie. Jakim zaskoczeniem był fakt, że pracuje w niej Polka (!), która podpowiedziała czego jeszcze warto spróbować.

Wędzarnia ryb, Bornholm
Nie jest to ta wędzarnia, o której pisałam, ale budynek tej mini wędzarni warto zobaczyć

Po krótkim postoju i posiłku zaciekawił mnie jeszcze jeden budynek w tej miejscowości. Widziany z okolic portu, wygląda jak otwierająca się kula. To tzw. Domen – drewniany budynek powstał w wyniku recyklingu drewna. Kopuła ma 212 m2 i 8 m wysokości, a w środku znajduje się sala przeznaczona dla 150 osób. Jest to miejsce spotkań m.in. duńskich polityków, które odbywają się cyklicznie, raz w roku.

Domen – drewniany budynek w Allinge, Bornholm
Domen – drewniany budynek w Allinge, Bornholm

Kręcąc i błądząc wśród tras rowerowych północnego Bornholmu udało się niespodziewanie dojechać do jeziora Hamersoen (Hammersø). Położone 82 metry nad poziomem morza, powstałe po wycofaniu się stąd lodowca, jest największym jeziorem na wyspie. Jego powierzchnia wynosi 10 hektarów, a głębokość 13 metrów.

Jezioro Hamersoen (Hammersø) - największe na Bornholmie
Jezioro Hamersoen (Hammersø) – największe na Bornholmie

Niecałe 1,5 kilometra dalej udało się dojechać do miejsca, które koniecznie chciałam zobaczyć, będąc na Bornholmie. Twierdza Hammershus, a raczej ruiny zamku są największą atrakcją nie tylko północnej części, ale całej wyspy. Tak jak wspominałam w krótkiej historii wyspy (którą przeczytasz we wpisie o praktycznych informacjach o Bornholmie), wybudowano ją z polecenia arcybiskupa Lundu, a początek budowy sięgał 1256 roku aż do 1522 roku, kiedy to biskupi musieli opuścić wyspę.

Twierdza Hammershus, Bornholm
Twierdza Hammershus, Bornholm

Zamek Hammershus został wybudowany na wzgórzu o wysokości 75 m n.p.m. Od strony morza był on praktycznie nie do zdobycia. Masywna twierdza jest widoczna już z drogi. Warto dostosować się do znaku mówiącego o tym, że parking znajduje się kilkaset metrów od wejścia. Rower można tam zostawić bez obaw, że ktoś go ukradnie. Wystarczy zabrać ze sobą najważniejsze rzeczy, a o sakwy i inny dobytek nie ma się co martwić.

Więcej o samym zamku Hammershus przeczytasz w kolejnych wpisie, w którym opisze miejsca, które warto zobaczyć będąc na Bornholmie

Ruiny zamku Hammershus, Bornholm
Ruiny zamku Hammershus, Bornholm
Widok z zamku Hammershus, Bornholm
Widok z zamku Hammershus, Bornholm

Dwadzieścia jeden kilometrów za mną, do celu zostało jeszcze jedenaście. Niestety mogło by się wydawać, że trasa będzie lekka, łatwa i przyjemna. Nic bardziej mylnego – wzniesień ciąg dalszy. I mimo że przewyższenia nie są duże, to momentami miałam dość. Dodatkowym utrudnieniem był wiejący wiatr. Jest to udręka Bornholmu, ponieważ na wyspie podobno wieje zawsze. Dzisiejszym celem było miasto Hasle. Tutejszy camping okazał się najlepszym spośród trzech, które miałam okazję odwiedzić. Pole na namiot było ogrodzone niewielkim żywopłotem, pośrodku rosło pokaźne drzewo, a obok znajdowała się skrzynka z przedłużaczem i gniazdkami, w których można było podładować telefon czy baterie do aparatu. Nie muszę wspomnieć o lokalizacji – mimo że nie było widać morza, to odległość dzieląca camping od morza była niewielka – kilka minut wystarczyło, aby znaleźć się na tamtejszej „plaży”.

Plaża w Hasle, Bornholm
Plaża w Hasle, Bornholm
Marta MuszyńskaMarta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem są Malediwy, Kuba i Ameryka Południowa. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.

Zarezerwuj nocleg na Booking.com

Booking.com

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2019 roku

Facebok

Instagram