Bornholm – praktyczne informacje o duńskiej wyspie

Bornholm – praktyczne informacje o duńskiej wyspie

Bornholm – duńska wyspa położona na Morzu Bałtyckim okazała się idealnym pomysłem na długi, czerwcowy weekend. Nie tylko z racji bliskości i łatwego dostępu, ale przede wszystkim dlatego, że można ją zwiedzić… na rowerze, z sakwami i namiotem. I taki właśnie był mój pomysł na Bornholm, który od dawna chodził mi po głowie, a w czerwcu tego roku udało się go zrealizować!

Jaki jest Bornholm?

Bornholm to duńska wyspa położona na Morzu Bałtyckim, pomiędzy Polską a Szwecją. Jego powierzchnia jest stosunkowo niewielka – 588 km² (Warszawa ma 518 km²), a długość linii brzegowej wynosi 158 km. Mimo tak małych rozmiarów, Bornholm zaskakiwał mnie na każdym kroku! To sielankowa wyspa, na której czas płynie zdecydowanie wolniej, a krajobraz wcale nie przypomina chłodnej północy. Wielokrotnie przekonałam się, że tutejszy Bałtyk jest czystszy, bardziej krystaliczny, a plaże (szczególnie te na południu) zadbane, piasek drobny, czysty i jasny.

Bornholm uznawany jest za jeden z najbardziej nasłonecznionych skrawków północnej Europy – bezchmurne niebo można tu zobaczyć od maja do września przez 1200 godzin, co daje średnio 8 godzin dziennie. Miałam to szczęście, że niebo na Bornholmie podczas mojego pobytu malowało przepiękne krajobrazy – błękit przeplatał się ze śnieżnobiałymi obłokami i pejzażami.

Niebo na Bornholmie
Niebo na Bornholmie

Wyspa jest bardzo różnorodna. Jeśli myślisz, że Bornholm jest płaski i niewymagający podczas jazdy na rowerze, to się mylisz! Na całej powierzchni można zobaczyć ślady działania lodowca, głównie w postaci porozrzucanych tu i ówdzie głazów bądź tak zwane barańce czyli skalne występy, spłaszczone i ogładzone przez przesuwające się masy lodu. W północnej części można spotkać szczeliny i pęknięcia powstałe w potężnym bloku granitu, które osiągają wysokość do kilkudziesięciu metrów. Najdłuższa taka rozpadlina ma 12 kilometrów długości i nazywana jest Doliną Echa (Ekkodalen). Warto zobaczyć także malowniczą Dyndalen, położoną pomiędzy Gudhjem a Allinge. Południowe wybrzeże wyspy to przede wszystkim piaszczyste plaże i wydmy.

Skały na Bornholmie - polodowcowy krajobraz
Skały na Bornholmie – polodowcowy krajobraz

Krótka historia wyspy

Historia Bornholmu sięga 9000-8000 r. p.n.e. Szacuje się, że właśnie w tych latach na Bornholm przybyli pierwsi ludzie, prawdopodobnie po mierzei, która łączyła południowe wybrzeże Bałtyku z wyspą. Tysiąc lat później, ok. 7000 r. p.n.e. Bornholm zamieszkiwało niecałe 1000 osób. Mówi się, że na Bornholmie mieszkało plemię germańskie Burgundów, które w V-VI wieku wyruszyło stąd na podbój kontynentu. To właśnie z tej nazwy powstał dzisiejszy Bornholm (Burgunarholm, z którego słowo „holm” oznacza wyspę). Później osiedlili się tutaj Normanowie (Wikingowie), którzy od połowy VIII wieku rozpoczęli siać spustoszenie w Europie, najeżdżając m.in. na Wyspy Brytyjskie. Pod koniec XI wieku Wikingowie zostali wyparci z wyspy, na której osiedlili się Danowie, będący pod władaniem króla duńskiego, a wraz z nimi na Bornholm przybyli misjonarze chrześcijańscy.

Lata 1150-1250 upłynęły pod znakiem budowania kościołów rotundowych, których celem była przede wszystkim ochrona przed łupieżczymi rajdami Wenedów. Kościoły zachowały się do dnia dzisiejszego, a jeden z nich (Nylars Kirke) miałam okazję zwiedzić. W XII wieku o Bornholm walczą królowie Danii oraz arcybiskupi Lundu (miejscowości położonej w południowej Szwecji). W 1299 roku wyspa staje się lennem Lundu, którzy wznoszą na wyspie jedną z najciekawszych, zachowanych do dzisiaj ruin – twierdzę Hammershus. W 1525 roku Hanza przejmuje Bornholm, ponieważ król Danii Fryderyk I nie miał czym spłacić długów. Na mieszkańców założone zostały wysokie podatki, co doprowadziło do buntu lokalnej społeczności. Po wygaśnięciu 50-letniej umowy z Hanzą, król Fryderyk II odzyskuje wyspę.

W trakcie wojen szwedzko-duńskich, Bornholm zostaje ostrzelany i złupiony, a w 1645 opanowują go Szwedzi. Jednak 15 lat później wyspa wraca do Danii. Od 1866 roku wprowadzono regularne połączenia promowe parowcem na wyspę. W czasie II wojny światowej Bornholm został zajęty przez oddziały niemieckie, które chciały uczynić z niego strażnika wschodniego Bałtyku. W 1945 roku Bornholm został zbombardowany przez oddziały radzieckie. Straty w ludziach były niewielkie, ale miasta uległy znacznym zniszczeniom. W 1946 roku Szwecja ofiarowała mieszkańcom Bornholmu 300 drewnianych domków (istniejących do dziś), w celu odbudowy zbombardowanych przez Rosjan miasteczek.

Domy na Bornholmie
Domy na Bornholmie

Jak dostać się na Bornholm?

Podróż promem

Bornholm posiada połączenia promowe z kilku miast. Z Polski na Bornholm na pewno można popłynąć z Kołobrzegu oraz Świnoujścia.

Kołobrzeg – Nexø – Kołobrzeg

Prom z Kołobrzegu wypływa o godzinie 7:00, na Bornholm przypływa o 11:30. Wraca o godzinie 17:30, do Kołobrzegu przypływa o godzinie 22:00. Podróż odbywa się wodolotem, który przewozi zarówno pasażerów, jak i rowery oraz motocykle. Maksymalna liczba osób to 288. Statek nie zabiera samochodów. Na promie dostępna jest restauracja, kawiarnia, sala kinowa, na której w trakcie rejsu wyświetlane są bajki dla dzieci. Prom kursuje tylko w wybranych dniach, dlatego zawsze warto sprawdzić wcześniej czy w dniu, kiedy chcemy odwiedzić Bornholm będziemy mieli jak się na niego dostać i jak wrócić.

Bilety można kupić przez internet. Są dostępne w kilku opcjach:

  • bilet jednodniowy normalny: 210 zł (bilet w dwie strony)
  • bilet jednodniowy dla dzieci w wieku 4-12 lat: 190 zł (bilet w dwie strony)
  • dzieci poniżej 4 lat: bezpłatnie
  • rower lub przyczepka – wypłynięcie i powrót tego samego dnia: 50 zł
  • bilet normalny (wypłynięcie i powrót innego dnia): 160 zł za rejs w jedną stronę
  • bilet dla dzieci w wieku 4-12 lat (wypłynięcie i powrót innego dnia): 150 zł za rejs w jedną stronę
  • rower lub przyczepka – wypłynięcie i powrót innego dnia: 25 zł za rejs w jedną stronę

Świnoujście – Rønne – Świnoujście

Bezpośredni prom ze Świnoujścia wypływa o godzinie 10:00, na Bornholm przypływa o 16:00. Wraca o godzinie 20:00, do Świnoujścia przypływa o godzinie 2:00. Prom pływa tylko w soboty, zabiera samochody osobowe, ciężarowe, pasażerów pieszych, rowery, motocykle. Na promie dostępy jest sklep, kawiarnia, bar, taras widokowy.

Bilety można kupić przez internet. Są dostępne w wielu opcjach:

  • bilet normalny: 360 zł (bilet w dwie strony)
  • bilet dla dzieci w wieku 8-14 lat: 244 zł (bilet w dwie strony)
  • dzieci poniżej 7 lat: bezpłatnie
  • rower: bezpłatnie
  • kierowca z samochodem do 2m wys. i do 6m dł. (bez przyczepy): 742 zł (bilet w dwie strony)
  • kierowca z samochodem do 2.5m wys. i do 6m dł.: 870 zł (bilet w dwie strony)
  • kierowca z samochodem pow 2.5m wys. i do 10m dł.: 1172 (bilet w dwie strony)
  • dodatkowa osoba w samochodzie: 186 zł (bilet w dwie strony)
  • bilet normalny: 197 zł (bilet w jedną stronę)
  • bilet dla dzieci w wieku 8-14 lat: 157 zł (bilet w jedną stronę)
  • dzieci poniżej 7 lat: bezpłatnie
  • rower: bezpłatnie
  • kierowca z samochodem do 2m wys. i do 6m dł. (bez przyczepy): 441 zł (bilet w jedną stronę)
  • kierowca z samochodem do 2.5m wys. i do 6m dł.: 522 zł (bilet w jedną stronę)
  • kierowca z samochodem pow 2.5m wys. i do 10m dł.: 708 (bilet w jedną stronę)
  • dodatkowa osoba w samochodzie: 110 zł (bilet w jedną stronę)

Moja podróż na Bornholm odbyła się w dniach 20-23 czerwca, czyli idealnie w długi, czerwcowy weekend. Bilety kupowałam z tygodniowym wyprzedzeniem, ale była obawa, że nie będę miała jak dostać się na wyspę, ponieważ bilety na 20 czerwca bardzo szybko się wyprzedały. Bilet dla jednej osoby w dwie strony + rower to koszt 370 zł.

Warto wiedzieć, że przed wejściem na prom musimy oddać rower na górny pokład, który wprowadzają pracownicy promu. Oznacza to, że oddajemy rower bez niczego – przed oddaniem należy zdjąć wszystkie sakwy, karimaty, namioty i wszystko, co może wypaść podczas transportu, nawet bidon. Na prom warto przyjechać wcześniej – zaleca się nawet godzinę przed wypłynięciem, ale jeśli będziemy 30 minut przed to także nic się nie stanie. Jedyną obawą może być brak wolnych miejsce w „sali kinowej” lub w restauracji. Warto zająć miejsce siedzące, ponieważ na promie może bujać (szczególnie, kiedy jest silny wiatr). Na szczęście moja podróż odbyła się bez mocnego bujania i wszyscy dopłynęli bez dodatkowych przygód.

Prom Jantar, Kołobrzeg - Nexo (Bornholm)
Prom Jantar, Kołobrzeg – Nexo (Bornholm)

Podróż samolotem

Bornholm posiada lotnisko w Rønne. Samoloty z Rønne odlatują do Kopenhagi i należą do Danish Air Transport (DAT). Dlatego jeśli planujesz odwiedzić Bornholm samolotem, jest to możliwe np. dzięki połączeniu Warszawa – Kopenhaga (LOTem) i dalej Kopenhaga – Rønne. Podobno bardzo wielu Bornholmczyków pracuje w Kopenhadze i w ten sposób dostaje się codziennie do pracy. Samoloty kursują na tej trasie sześć razy dziennie, a sam lot trwa około 35 minut.

Wybrzeże na Bornholmie
Wybrzeże na Bornholmie

Gdzie spać na Bornholmie?

Baza noclegowa na Bornholmie jest bogata i bardzo zróżnicowana. Wszystko zależy od budżetu, jakim dysponujemy. Z jednej strony, można znaleźć miejsce na polu namiotowym „u chłopa”, w tak zwanym teltplads i zapłacić 20-30 DKK (koron duńskich) lub wynająć pokój w kilkugwiazdkowym hotelu w Rønne i zapłacić nawet 1000 DKK.

Hotele, pensjonaty, domki letniskowe otwarte są z reguły od początku maja do końca września. Jeśli planujemy podróż w szczycie sezonowym (połowa czerwca – połowa sierpnia) to warto zrobić rezerwację wcześniej. W innym przypadku można na miejscu szukać pokoju oznaczonego napisem Vaerelse (pokój) lub niemiecki Zimmer frei (wolny pokój).

Będąc na wyspie zdecydowałam się na noclegi na campingach. Są one bardzo popularne na wyspie, a podróżując rowerem i przemieszczając się z miejsca na miejsce każdego dnia, bez problemu znajdziemy camping, na którym będziemy mogli spędzić noc. Campingi, poza miejscem namiotowym czy kamperowym, posiadają także domki do wynajęcia. Większość campingów funkcjonuje w okresie od 1 maja do 30 września, niektóre posiadają baseny zewnętrzne czy wewnętrzne. Campingi, na których miałam okazję spać były bardzo dobrze wyposażone – poza standardową łazienką, prysznicami (ciepła woda dodatkowo płatna, w zależności od campingu 5 DKK za 2 i ½ lub 3 minuty), dysponują także dostępem do kuchni z palnikami, lodówką, przyborami kuchennymi czy miejscem, gdzie można zjeść śniadanie, a także placem zabaw dla dzieci. Na jednym campingu (w Hasle) na polu namiotowym była dostępna także skrzynka z półeczkami i przedłużaczem, gdzie można było podłączyć do ładowania telefon czy baterie aparatu fotograficznego. Campingi zazwyczaj wyposażone są w sklepik z podstawowymi artykułami spożywczymi czy pamiątkami, a także w restauracje, w której można zjeść śniadanie lub kolacje.

Koszty campingów są bardzo różne – wszystko zależy od wybranych usług. Na jednym campingu płaciliśmy 180 DKK (104,40 zł), a na innym 160 DKK (92,80 zł) za jedną noc, dwie osoby dorosłe, namiot i dwa rowery (chociaż te ostatnie pewnie były bezpłatnie).

Domki na campingu w Hasle, Bornholm
Domki na campingu w Hasle, Bornholm

Jedzenie czyli co warto zjeść na Bornholmie?

Na Bornholmie, jak i w całej Skandynawii jest stosunkowo drogo. Robiąc zakupy w sklepach spożywczych musimy oduczyć się nawyku przeliczania, ponieważ jeśli zorientujemy się, że za chleb płacimy 20 zł, a za croissanta niecałe 12 zł to odechce nam się jeść. Na zakupy warto wybierać większe supermarkety – najtaniej jest w Netto lub w Lidlu.

Nietypowe, ale bardzo popularne na Bornholmie są przydrożne budki, w których możemy znaleźć niektóre produkty spożywcze. Raczej są to produkty sezonowe, więc w zależności od miesiąca, w którym będziemy, znajdziemy inne rzeczy. W czasie mojego pobytu w takich budkach królowały kartofle i truskawki. Kartofle były pakowane po 1 kilogram, truskawki po 0,5 kilograma. Jednak to, co zasmakowało mi najbardziej, chociaż nie było zbyt popularne, to lokalne dżemy. Zaczęłam od malinowego, później kupiłam też jeżynowy, a truskawkowy przywiozłam do Polski. Słoiczek dżemu kosztował 15-20 DKK (ok. 9-12 zł). Przy budce nie spotkamy sklepikarza. Zasada jest taka, że ceny są widoczne, a uczciwy kupujący ma do dyspozycji skrzynkę-skarbonkę, do której wrzuca odliczone pieniądze.

Ptzydrożna budka z lokalnymi porduktami, Bornholm
Ptzydrożna budka z lokalnymi porduktami, Bornholm

Jeśli chcemy stołować się w restauracjach to musimy liczyć się z tym, że Bornholmczycy nie mają wyrafinowanej kuchni. Z racji położenia, najpopularniejsze są tutaj ryby. Zdecydowanie polecam kupić je w typowej wędzarni. Znajdziemy je bez problemu w wielu miastach. Mają charakterystyczny kształt – dach w kształcie stożka, zakończony długim kominem. Zazwyczaj ustawionych kilka takich samych dachów obok siebie, pomalowanych na biały, czarny lub czerwony odcień. W wędzarni możemy nie tylko kupić i zabrać ze sobą wędzone ryby na wynos, ale także usiąść i zjeść na miejscu. Najpopularniejszy jest wędzony śledź. W smaku bardzo przypominał wędzone szprotki, ale warto było go spróbować. Polecam także skusić się na wędzoną makrelę – smakuje zupełnie inaczej niż u nas, dostępna jest w kilku, intensywnie przyprawionych wersjach – w czosnku, w ziołach lub w czosnku i ziołach.

Wędzona makrela w czosnku, Bornholm
Wędzona makrela w czosnku, Bornholm

Wędzarnie, w których możemy kupić wędzone ryby znajdziemy w Allinge, Hasle lub przy porcie w Rønne. W takich miejscach bardzo popularny i dostępne jest także fiskebuffet, czyli szwedzki stół. Płacimy raz i do dyspozycji mamy bufet, w którym znajdziemy szeroki wybór wędzonych ryb, owoców morza, sałatek śledziowych lub ziemniaczanych oraz pieczywo. Nie zdecydowałam się na spróbowanie bufetu, ale za każdym razem, gdy odwiedzałam wędzarnie, kupowałam ryby na wynos i znajdowałam jakieś ładne miejsce nad morzem, gdzie rozkoszowałam się ich smakiem. Posiadanie na wyjeździe własnych sztućców zdecydowanie ułatwia sprawę.

Wędzarnia, Bornholm
Wędzarnia, Bornholm
Marta MuszyńskaMarta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem są Malediwy, Kuba i Ameryka Południowa. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.

Zarezerwuj nocleg na Booking.com

Booking.com

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2019 roku

Facebok

Instagram