180 000 kilometrów przygody – Tony Halik

180 000 kilometrów przygody – Tony Halik

Tony Haliku słyszałam wiele. W latach wczesnej młodości oglądałam programy podróżnicze z jego udziałem. Jednak do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej jego książki. Aż do festiwalu Lama World, w czasie którego wygrałam „180 000 kilometrów przygody”. No i zaczęło się…

W książce, Tony Halik opisuje swoją podróż jeepem z Ziemi Ognistej na Alaskę. Wszystko zaczyna się w Buenos Aires, gdzie Halik osiadł po II wojnie światowej. Wyprawa trwała ponad cztery lata, w czasie których Halik, jego żona Pierrette oraz syn Ozana przebyli 182 000 kilometrów, odwiedzili 21 krajów, przekroczyli 140 rzek i bagien, wybudowali 14 mostów i zmienili 8 kompletów opon. Podczas podróży rozbijali namiot 684 razy i spędzili w nim 1253 noce. A na zakończenie, w 1962 roku, za kręgiem polarnym, wbili w ziemię dwie flagi: polską i argentyńską.

180 000 kilometrów przygody” nie jest dziennikiem z podróży. Tony nie opisuje każdego dnia swojej wyprawy. Skupia się na krótkich, ale znaczących opowieściach z najważniejszych wydarzeń w czasie czterech lat wyjazdu. Nie jestem nawet pewna, czy opisywane wydarzenia są ujęte chronologicznie, czy też nie. Niemniej jednak, dla fanki Ameryki Południowej, każda taka opowieść to dawka nowej wiedzy.

Czytelnik, razem z autorem odwiedza Buenos Aires, jezioro Titicaca, pustynią Atacama, Cusco, Machu Picchu, Argentynę, Ekwador oraz (a może przede wszystkim) wioski indiańskie. To ulubione miejsca Halika, który uwielbiał Indian, często wśród nich przebywał – zyskał nawet miano białego Indianina. Poznajemy historię rybaka, któremu morze odebrało wszystko, „kraj wujka Lucyfera” czyli Boliwijską kopalnię złota w Tipuani, przeżywamy „zieloną gorączkę” poszukując szmaragdów oraz próbujemy rozwiązać zagadkę indiańskiego łowcy głów.

Powieść napisana jest w lekki i przyjemny sposób. Niektóre momenty mrożą krew w żyłach, inne rozśmieszają. Wielkim plusem, jak zresztą w każdej książce podróżniczej, są zdjęcia. Można na nich zobaczyć prawdziwych Indian, krajobrazy z najważniejszych miejsc w Ameryce Południowej, bohaterów podróży oraz słynnego jeepa, którym podróżnicy pokonali ponad 180 000 kilometrów. Książka ukazała się w 2006 roku, nakładem wydawnictwa Bernardinum. Czy polecam? Jak najbardziej, przede wszystkim dlatego, że to kolejna książka o Ameryce Południowej :).

Marta MuszyńskaMarta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem są Malediwy, Kuba i Ameryka Południowa. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2018 roku

Facebok

Instagram