Stary Kolejowy Szlak – rowerem z Kołobrzegu do Piły

Stary Kolejowy Szlak - rowerem z Kołobrzegu do Piły | Podrozniczo.pl

Pomysł ponownego wyjazdu z rowerem nad morze narodził się równie spontanicznie, co jego realizacja. Czynnikiem determinującym była… pogoda. Jak to w Polsce bywa – jest z nią różnie. Dlatego do ostatniej chwili wahałam się nad terminem. Padło na czerwiec, jeszcze przed wakacjami, a moim celem tym razem stał się Stary Kolejowy Szlak. Jak wygląda trasa i czy warto przejechać ją rowerem? O tym przeczytasz w tym wpisie.

Ruszyłam w czwartek, 18 czerwca, pociągiem z Poznania do Kołobrzegu. Długa, ponad 5-godzinna podróż pozwoliła nabrać sił i pochłonąć się lekturze. Od dawna miałam w planach przejechać Stary Kolejowy Szlak, ale odkładałam go, czekając aż kolejne odcinki zostaną dokończone. Po wyjściu z pociągu w Kołobrzegu, dojechałam do mola, zrobiłam obowiązkowe zdjęcie na powitanie z morzem, wypiłam kawę, zjadłam gofra i ruszyłam na południe.

Stary Kolejowy Szlak – kilka najważniejszych informacji

Stary Kolejowy Szlak, oznaczony na mapach i drogowskazach jako R15 (niebieski kwadrat z cyfrą 15), prowadzi z wybrzeża Bałtyku w głąb Pomorza Zachodniego, łącząc Kołobrzeg z Pojezierzem Wałeckim. Znaczna część trasy biegnie po nasypach dawnych linii kolejowych, w tym kolei wąskotorowej wybudowanej jeszcze przez Prusaków w XIX wieku. Regularny ruch pociągów na tych liniach zakończył się w latach 60. ubiegłego wieku, a torowiska po latach zamieniono na ścieżki rowerowe.

To duża zaleta dla rowerzysty. Dawne nasypy kolejowe mają łagodne nachylenia, więc nawet wzniesienia Wysoczyzny Łobeskiej pokonuje się bez wysiłku. Nawierzchnia na tych odcinkach to głównie asfalt, poprowadzony przez lasy i łąki, z dala od ruchu samochodowego. Według oficjalnych danych długość całego szlaku to niecałe 200 km, z łączną sumą podjazdów 1190 m i zjazdów 1150 m, co potwierdza łagodny profil trasy. Nawierzchnia w zdecydowanej większości jest asfaltowa (ok. 70%), kostka brukowa stanowi 13%, szuter – 8% oraz marginalne fragmenty utwardzone, brukowe i betonowe.

Trasa jest bardzo dobrze oznakowana na odcinku z Kołobrzegu do Wałcza. W czasie przejazdu nie miałam potrzeby sprawdzania szlaku na mapie, ponieważ co chwilę pojawiały się oznaczenia ze szlakiem oraz odległości do kolejnych miast. Natomiast na 30-kilometrowym odcinku z Wałcza do Piły nie było ani jednego oznaczenia szlaku. I tu mapa była niezbędna.

Dzień 1: Kołobrzeg – Białogard, 52 km

Szlak rozpoczyna się w Kołobrzegu. Z miasta wyjeżdża się drogą dla rowerów w stronę Zieleniewa. To odcinek miejski, więc warto zwracać uwagę na pieszych i skrzyżowania. Za Zieleniewem szlak wjeżdża na dawne torowisko kolei wąskotorowej, którą przez kilkadziesiąt lat kursowały pociągi do Gościna, Kołobrzegu, Gryfic i Rymania.

Trasa prowadzi przez Gościno do Karlina, w dużej mierze po wydzielonej drodze rowerowej ułożonej na nasypie. W Karlinie warto zwolnić i rozejrzeć się za ceglaną zabudową dawnych budynków kolejowych, które przetrwały do dziś. Za Karlinem szlak prowadzi fragmentem leśnej ścieżki w stronę wsi Rościno, a stamtąd do Białogardu.

Białogard to spory węzeł kolejowy z bezpośrednimi połączeniami kolejowymi zarówno regionalnymi, jak i dalekobieżnymi. To dobry punkt, z którego można rozpocząć lub zakończyć wyprawę. W mieście zatrzymałam się na nocleg. Warto zobaczyć rynek oraz kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny, a na kolację wybrać się do lokalnej pizzerii. Nic tam dobrze nie smakuje po przejechaniu ponad 50 kilometrów na rowerze, jak włoska pizza.

Dzień 2: Białogard – Wałcz, 120 km

To najdłuższy i najbardziej zróżnicowany odcinek całej trasy. Z Białogardu ruszyłam jeszcze przed 8 rano, aby uniknąć upałów oraz zdążyć do Wałcza przed popołudniowym deszczem i burzą. Szlak kieruje się na południe, w stronę Połczyna-Zdroju, mijając po drodze liczne jeziora Pojezierza Drawskiego oraz zabytki, między innymi XX-wieczny pałac w Rąbinie i gotycki kościół we wsi Lipie. Często wystarczy zjechać z głównej ścieżki, aby je zobaczyć.

Połczyn-Zdrój to uzdrowisko z ponad 300-letnią tradycją, warte dłuższego postoju. W jego centrum znajduje się 80-hektarowy Park Zdrojowy, podzielony na część francuską (charakteryzującą się regularnymi trawnikami, amfiteatrem, zabytkową pijalnią wody „Joasia”) oraz angielską z pagórkowatym terenem, rzeką Wogrą i drewnianą altaną. W mieście warto także przejść się starówką z zachowanym średniowiecznym układem uliczek oraz zobaczyć XVII-wieczny pałac.

Za Połczynem-Zdrojem zaczyna się jeden z najciekawszych fragmentów całego szlaku. Licząca niecałe 40 km asfaltowa droga rowerowa na nasypie dawnej linii kolejowej Połczyn-Zdrój – Złocieniec, jedna z pierwszych tego typu inwestycji w Polsce, zbudowana jeszcze w latach 90. Nad ścieżką pojawiają się tu charakterystyczne małe ceglane wiadukty kolejowe, które stały się jednym z symboli Starego Kolejowego Szlaku. Otoczenie to głównie lasy, strumienie i liczne jeziora, a ruch jest tu minimalny.

Złocieniec leży nad rzekami: Drawą i Wąsawą, w otoczeniu czterech niewielkich jezior. W mieście warto zobaczyć ruiny zamku z XIII-XIV wieku, gotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z XV wieku oraz park miejski, nazywany Parkiem Żubra, z charakterystyczną aleją grabową. Kilka kilometrów dalej rozciąga się jezioro Drawsko, jedno z najpiękniejszych w województwie zachodniopomorskim.

Ze Złocieńca szlak prowadzi dalej na południe, w stronę Wałcza, gdzie zaplanowałam drugi nocleg. W samym Wałczu warto zobaczyć rynek z legendą o skradzionych planach ratusza oraz pobliski kościół świętego Mikołaja. Kilka kilometrów za miastem znajduje się Czarodziejska Górka, znana z optycznej iluzji, dzięki której zaparkowany samochód wydaje się toczyć pod górę, a puszczona na tej samej drodze butelka faktycznie stacza się w dół.

Dzień 3: Wałcz – Piła, 31 km

Ten odcinek warto zaplanować z pewnym zapasem czasu. Oficjalna mapa szlaku prowadzi do dworca PKP w Pile, ale na całym odcinku z Wałcza do Piły nie widziałam ani jednego oznaczenia szlaku. Dlatego na tym odcinku dobrze mieć pod ręką aplikację z trasą GPS. Za Skrzatuszem szlak prowadzi przez las w stronę wsi Zawada i dalej przez Gładyszewo do Piły.

W Pile szlak spotyka się z międzynarodowym Szlakiem Rowerowym nr 1 (R1), więc to dobre miejsce, aby kontynuować podróż w innym kierunku lub wsiąść do pociągu. Mój plan zakładał kontynuowanie trasy rowerowej dalej, do Wągrowca, gdzie złapałam pociąg do Poznania. Cały trzeci dzień, od Wałcza do Wągrowca, to odcinek liczący 92 kilometry.

Praktyczne wskazówki dla rowerzystów

Dojazd i powrót. Najwygodniej dojechać do Kołobrzegu lub Mielna pociągiem, obie miejscowości są sugerowanymi punktami startowymi. Alternatywą jest Białogard, który stanowi duży węzeł kolejowy z połączeniami regionalnymi i dalekobieżnymi. Trasę można zakończyć w Wałczu lub kontynuować dalej, w stronę Piły i Szlaku Rowerowego R1.

Rower. Ze względu na przewagę asfaltowych odcinków na dawnych nasypach kolejowych sprawdzi się tu zwykły rower trekkingowy czy gravel. Warto mieć szersze opony na fragmenty leśne i te prowadzone zwykłą drogą. Ja jestem wierna rowerowymi MTB i to właśnie nim pokonywałam ten szlak rowerowy.

Wyposażenie. Podstawowe narzędzia i zapasowa dętka to konieczność, choć w większych miejscowościach po drodze znajdują się serwisy rowerowe. Warto zabrać bidon na wodę oraz coś do jedzenia. Chociaż po drodze mijałam mnóstwo sklepów i sklepików, zarówno w większych miastach, jak i na wsiach.

Oznakowanie. Szlak jest oznaczony wzorowo na odcinku z Kołobrzegu do Wałcza. Niestety odcinek z Wałcza do Piły nie posiada ani jednego oznaczenia. Mam nadzieje, że jest to kwestia czasu i gmina lub województwo zadba o znaki.

Betonowe szykany. Na wjazdach na drogi rowerowe pojawiają się betonowe zapory, blokujące wjazd samochodom. Warto zwolnić przed nimi, szczególnie jadąc z większą prędkością na odcinkach leśnych.

Dlaczego warto wybrać się na Stary Kolejowy Szlak?

Stary Kolejowy Szlak wyróżnia się na tle innych tras rowerowych na Pomorzu przede wszystkim komfortem jazdy. Asfaltowa nawierzchnia na przeważającej części dystansu sprawia, że nie potrzeba specjalistycznego sprzętu, a szlak prowadzi z dala od ruchliwych dróg, głównie przez lasy, łąki i tereny wokół jezior. Jego największą zaletą jest jednak cisza, kontakt z naturą i łagodny profil, dzięki któremu dobrze sprawdzi się zarówno dla początkujących rowerzystów, jak i dla osób podróżujących z dziećmi.

Dodatkowym atutem jest sama historia miejsca: pozostałości dawnej infrastruktury kolejowej, ceglane wiadukty i budynki stacyjne nadają trasie charakter, którego próżno szukać na typowych drogach rowerowych budowanych od podstaw. Jeśli szukasz weekendowej ucieczki od miejskiego zgiełku, bez pośpiechu i bez tłumów na trasie, będzie to doskonały wybór.

Przeczytaj także: Szlak Doliny Baryczy na rowerze

Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Zawodowo zajmuję się marketingiem internetowym. Uwielbia podróżować i planować, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii. Jej podróżniczym marzeniem jest Kuba, Patagonia oraz Japonia. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - w butach biegowych lub na rowerze, a zimą na basenie lub łyżwach.

Postaw mi kawę!

Postaw mi kawę

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2026 roku

Facebook

Instagram