Kurs językowy za granicą – o czym warto pamiętać?

Kurs językowy za granicą – o czym warto pamiętać?

Wyjazd na kurs językowy za granicę to jedna z najlepszych i najskuteczniejszych metod nauki języka obcego. Szczególnie, kiedy lektor mówi tylko w obcym języku, a w grupie, do której zostałeś przypisany nie ma osoby z twojego kraju. Miałam okazję się o tym przekonać w kwietniu, podczas dwutygodniowego kursu języka hiszpańskiego w Maladze. Jakie są moje odczucia po powrocie?

Kiedy planuję jakikolwiek wyjazd, zawsze mam mnóstwo rzeczy, o których muszę pamiętać. I nie chodzi tylko o pakowanie. Są istotniejsze elementy składające się na cały wyjazd – zaplanowanie trasy, wyszukanie noclegów, sprawdzenie połączeń komunikacyjnych, zaplanowanie budżetu i miejsc, które warto odwiedzić. Gdy większość punktów z mojej listy jest odhaczona, mogę śmiało powiedzieć, że podróż została zaplanowana. Podobnie było z wyjazdem na kurs językowy, który połączony był ze zwiedzaniem Andaluzji. Oto 7 punktów, o których warto pamiętać wyjeżdżając na kurs językowy za granicę.

1. Dlaczego warto jechać na kurs językowy za granicę?

O powodach wyjazdu na kurs językowy za granicę można pisać bardzo dużo. Kilka lat temu miałam okazję brać udział w kursie języka angielskiego na Malcie. Bardzo dobrze wspominałam swój pobyt w szkole językowej, dlatego w tym roku postanowiłam spróbować swoich sił podczas nauki języka hiszpańskiego. Kurs językowy za granicą jest jedną z najskuteczniejszych metod nauki języka obcego. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że non stop mamy kontakt z językiem, którego się uczymy. W szkole językowej nauczyciele mówią wyłącznie w języku ojczystym, w sklepie, na ulicy, w restauracji – wszędzie mamy możliwość praktykowania tego, czego nauczyliśmy się na zajęciach.

Ponadto, wyjazd na kurs językowy to dobry sposób na nawiązanie nowych znajomości oraz motywacja do dalszej nauki języka. Jeśli podczas pobytu w szkole językowej zauważymy wyraźne efekty, to chętniej będziemy kontynuować naukę po powrocie do domu. Niewątpliwie pobyt w nowym, nieznanym dotąd miejscu da niesamowitą radość z wyjazdu oraz możliwość komunikacji z obcokrajowcami.

Moje powody wyjazdu do szkoły językowej CILE, w której uczyłam się hiszpańskiego były związane z faktem, że bardzo lubię Hiszpanię (zawsze chętnie do niej wracam) oraz z ogromną chęcią odwiedzenia kilku krajów Ameryki Południowej. Doszłam do wniosku, że warto byłoby podszkolić się w języku hiszpańskim, aby móc zrealizować marzenie o dalekiej podróży.

Certyfikat ukończenia kursu języka hiszpańskiego w Academii CILE, Malaga
Certyfikat ukończenia kursu języka hiszpańskiego w Academii CILE

2. Wybór szkoły językowej – czym się kierować?

Decydując się na wyjazd na kurs językowy, pierwszym i kluczowym elementem będzie wybór kraju. Oczywiście decyzja ta będzie mocno uzależniona od języka, którego chcemy się uczyć. Zazwyczaj nie będzie problemu z wyborem chociaż np. w przypadku nauki języka angielskiego mamy w Europie dwie lokalizacje – kolebkę angielskiego czyli Wielką Brytanię oraz brytyjską kolonię położoną na Morzu Śródziemnym – Maltę.

Gdy już zdecydujemy się na język i kraj, czas na trudniejszy wybór – konkretną szkołę językową. Decyzja, gdzie będziemy się uczyć języka może być o tyle trudniejsza, ponieważ większość szkół oferuje to samo. Standardowy, intensywny bądź indywidualny kurs języka obcego albo specjalistyczny lub przygotowujący do konkretnego egzaminu. Takie rodzaje znajdziemy w każdej szkole językowej. Dodatkowym kryterium wyboru może być lokalizacja szkoły językowej, koszty związane z nauką i zakwaterowaniem lub opinie znalezione w internecie (chociaż nie zawsze będą w 100% wiarygodne).

Moje poszukiwania szkoły języka hiszpańskiego w Maladze ograniczyły się do porównania ofert kilku szkół pod względem programu, sprawdzenia lokalizacji oraz kosztów związanych z zakwaterowaniem. Ostatecznie wybór padł na szkołę językową CILE położoną w samym centrum Malagi, do której miałam zaledwie 10 minut na pieszo od miejsca zamieszkania.

Sala lekcyjna w Academia CILE, Malaga
Sala lekcyjna w Academia CILE, Malaga

3. Zakwaterowanie – mieszkanie studenckie czy rodzina goszcząca?

To gdzie będziemy mieszkać podczas kursu językowego jest bardzo indywidualną kwestią. Z jednej strony każda szkoła językowa oferuje pokój w mieszkaniu studenckim. Jest to bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie. Każdy student ma swój pokój, czyli własny kawałek przestrzeni, a pozostała część mieszkania (kuchnia, łazienka, salon) jest do dyspozycji wszystkich osób, mieszkających w konkretnym mieszkaniu. Dzięki temu możemy wspólnie spędzać czas w salonie i np. razem się uczyć lub przygotowywać wspólne posiłki w kuchni. Ten wybór jest bardzo popularny wśród osób powyżej 25 roku życia.

Innym rozwiązaniem jest zakwaterowanie u rodziny goszczącej. W tym przypadku, każdy także ma swój pokój (lub jest on współdzielony z innym studentem – wówczas płacimy mniej), a pozostałe części mieszkania dzielone są przez rodzinę, u której mieszkamy. Ma to swoje plusy, ponieważ stajemy się częścią rodziny, możemy uczestniczyć w jej życiu – spożywamy wspólne posiłki, dzieci i młodzież biorące udział w kursie językowym są odwożone do szkoły lub odprowadzane na przystanek autobusowy. Mamy możliwość także dostępu do wiedzy o danym miejscu „z pierwszej ręki”, a przy okazji szlifujemy język. Tę opcję wybierają szczególnie rodzice, które puszczają dzieci i młodzież na kurs językowy za granicę, ponieważ jest ona bezpieczniejsza.

Jeśli żadna z powyższych opcji zakwaterowania nie spełnia naszych oczekiwań, zawsze można skorzystać z zakwaterowania w hotelu. Ten wybór jest szczególnie popularny wśród osób starszych, które decydują się na udział w kursie językowym i chcą mieć więcej swobody oraz samodzielności.

Mój udział w kwietniowym kursie języka hiszpańskiego w Maladze zakładał od samego początku zakwaterowanie w mieszkaniu studenckim. Była to opcja, która najbardziej mi pasowała. I nie ukrywam, że wybór był idealny! Mieszkanie znajdowało się przy calle Victoria, około 10 minut na pieszo od szkoły. Poza mną, mieszkały w nim dwie dziewczyny – Diana, Polka pochodząca z Lublina oraz Elena, Rosjanka. Każda z nas miała swój pokój, a do wspólnej dyspozycji był salon, kuchnia i łazienka. Mimo że mieszkanie nie było nowoczesne, a okna z pokoju wychodziły na dziedziniec i sąsiednią ścianę, to bardzo dobrze wspominam swój pobyt w nim.

Salon w mieszkaniu studenckim, w którym mieszkam w Maladze
Salon w mieszkaniu studenckim, w którym mieszkam w Maladze

4. Jak zorganizować dojazd do miejsca docelowego?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od tego, gdzie będziemy uczestniczyli w kursie językowym. Jeśli zdecydujemy się na naukę języka obcego w Europie to nie powinno być większych problemów z dotarciem do miejsca docelowego. Najprościej i najszybciej będzie kupić bilet na przelot samolotem. Zazwyczaj szkoły językowe organizują (za dodatkową opłatą) transfer z lotniska do miejsca zakwaterowania. Jednak, jeśli chcemy być samodzielni to warto przed wyjazdem sprawdzić, jak dojechać z lotniska do miejsca, w którym będziemy mieszkać, gdzie kupić bilet i ile powinniśmy za niego zapłacić.

Jeśli chodzi o moją organizację dojazdu do miejsca zamieszkania, to była ona nieco skomplikowana. Wszystko przez fakt, że chciałam ułatwić sobie życie w Polsce, ale skutecznie utrudnić w Hiszpanii. Do Malagi z Polski można dostać się bezpośrednio tanimi liniami lotniczymi z kilku miast. Jednak Poznań nie oferuje takiego połączenia. W związku z tym zdecydowałam się na lot z Poznania do Madrytu, gdzie musiałam przetransportować się z terminala T1 na T4 i wsiąść o 12:00 w autobus jadący do Malagi. Podróż autobusem zajęła 7 godzin. Dokładnie o godzinie 19:00 wysiadłam na dworcu w Maladze. Podczas wcześniejszego kontaktu ze szkołą językową zostałam poinformowana, jak najprościej i najszybciej dostać się do mieszkania. Zawsze warto zapytać pracowników szkoły językowej, jak dojechać do konkretnego miejsca – z pewnością chętnie podpowiedzą i udzielą wyczerpujących informacji.

Tak wyglądało wnętrze autobusu Interbus z Madrytu do Malagi
Tak wyglądało wnętrze autobusu Interbus z Madrytu do Malagi

5. Ubezpieczenie turystyczne – mieć czy nie mieć?

Możecie mi wierzyć lub nie, ale pierwszy raz ubezpieczenie turystyczne wykupiłam w marcu 2017 roku, kiedy wyjeżdżałam do Australii i na Bali. Wcześniej, podczas podróży po Europie uznałam, że nie ma takiej konieczności i nigdy nie było mi potrzebne.

Tym razem, mimo że w kwietniu wyjeżdżałam tylko do Hiszpanii, ale na prawie miesiąc, zdecydowałam się ponownie ubezpieczyć. Spośród kilku ofert, które miałam do wyboru, mój wybór padł na Nationale-Nederlanden. Dlaczego? Nie ukrywam, że oferta jest nowością na rynku ubezpieczeń turystycznych i najbardziej przypadła mi do gustu. Ubezpieczenie przyszło do mnie drogą mailową (to na szczęście standard – nie ma konieczności odwiedzania agenta ubezpieczeniowego, kiedy potrzebujemy ubezpieczenia). Warto jednak pamiętać, że mimo otrzymania ubezpieczenia w ciągu kilku minut, zaczyna ono działać dopiero od następnego dnia. Koszty ubezpieczenia w pakiecie podstawowym wyniosły 4 zł za dzień pobytu za granicą, a w pakiecie rozszerzonym – niecałe 5,50 zł. To nie jest dużo, a biorąc pod uwagę ryzyko, warto przejrzeć oferty ubezpieczycieli i znaleźć odpowiedni produkt dla siebie. Koszty nie są wysokie, a zawsze mamy spokojną głowę, że w razie nieszczęśliwego wypadku lub choroby, będzie miał się kto nami zaopiekować.

Dokumenty, które warto zabrać na kurs językowy
Dokumenty, które warto zabrać na kurs językowy

6. Co warto ze sobą zabrać na kurs językowy?

Każda podróż wymaga pakowania. Wyjazd na kurs językowy także. Zanim do tego przystąpimy, powinniśmy sprawdzić warunki pogodowe panujące w miejscu, do którego się wybieramy. Podstawowe rzeczy, które trzeba zabrać opisywałam we wpisie: 10 rzeczy, które warto zabrać ze sobą w podróż

A co szczególnego należy zabrać ze sobą na kurs językowy? Przed moim wylotem do Malagi dowiedziałam się, że powinnam mieć ze sobą ręczniki oraz śpiwór lub komplet pościeli, ponieważ jest on w szkole dodatkowo płatny. Ponadto, kiedy jedziemy do mieszkania studenckiego nie zawsze w łazience możemy liczyć na suszarkę do włosów. Warto pamiętać także o samym kursie – na pewno przydadzą się dwa długopisy i zeszyt, w którym będziemy robić notatki z kurs. Każda szkoła językowa oferuje swoim kursantom książkę lub materiały do nauki. W zależności od szkoły mogą być one dodatkowo płatne, o czym warto dowiedzieć się przed wyjazdem. Szkoła, do której chodziłam, oferowała materiały w cenie kursu językowego. Czasami przydaje się także słownik chociaż większość osób posiada smartfony, gdzie ilość aplikacji słownikowych (działających także w trybie off-line) jest ogromna.

Co warto zabrać ze sobą na kurs językowy za granicę

7. Za granicą mówisz tylko w obcym języku!

To jest punkt, o którym powinien pamiętać każdy, kto planuje pobyt na kursie językowym. Jeśli decydujemy się na taki wyjazd to jedziemy tam po to, aby nauczyć się języka, czyli nie mówimy w ogóle (lub staramy się nie mówić) w języku polskim. Jeśli uczymy się języka angielskiego to mamy doskonałą możliwość szlifowania słownictwa oraz gramatyki. Jeśli uczymy się innego języka, to zawsze możemy posiłkować się angielskim, ale nie używajmy polskiego (nawet jeśli w naszej grupie językowej czy mieszkaniu studenckim mamy osobę z Polski). Czas spędzony na kursie powinien być jak najbardziej efektywny i wykorzystany tylko do komunikacji w obcym języku!

Widok na katedrę z zamku Gibralfaro

Marta MuszyńskaMarta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem są Malediwy, Kuba i Ameryka Południowa. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.

Zarezerwuj nocleg na Booking.com

Booking.com

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2018 roku

Facebok

Instagram