Email marketing powered by FreshMail
Malta - widok na port w Sliemie

Czy warto wyjechać na kurs językowy za granicę? Relacja z pobytu na Malcie

Opublikowane przez Marta Muszyńska, , w Podróże

Malta zawsze kojarzyła mi się ze słoneczną wyspą, bogatą historią oraz mnóstwem atrakcyjnych turystycznie miejsc wartych zobaczenia. Z jednej strony bliskość Afryki i Sycylii, z drugiej wieloletnia przynależność do Wielkiej Brytanii sprawia, że wyspa jest wielokulturowa, a jej mieszkańcy niezwykle przyjaźni i gościnni. Warto ją odwiedzić!

Zobacz praktyczne wskazówki przed wyjazdem na Maltę >>

To był mój trzeci wyjazd na Maltę. Tym razem postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i przekonać się, czy warto szlifować język angielski na kursie językowym za granicą. Jednocześnie chciałam sprawdzić, czy punkty, wymienione we wpisie o tym dlaczego warto wyjechać na kurs językowy za granicę, sprawdzą się w moim przypadku.

Na Maltę poleciałam 10 maja. Wylot z Wrocławia był o godzinie 20:55, przylot na Maltę o 23:45. Miałam zapewniony szkolny transfer. Na lotnisku czekał na mnie przemiły pan, który wręczył kopertę z wszystkimi praktycznymi informacjami – informacjami o szkole, pierwszym dniu, mapą oraz kluczami do mojego szkolnego apartamentu.

Pokój wspólny w apartamencie szkolnym Maltalingua

Maltalingua – informacje o szkole językowej

Decyzja przy wyborze szkoły językowej padła na Maltalingua English Language School (www.maltalingua.pl). Szkoła oferuje programy dla dzieci, młodzieży, dorosłych oraz program rodzinny. Szkoła dla dorosłych znajduje się w nadmorskiej, typowo turystycznej miejscowości St. Jualians, 50 metrów od morza i około 200 metrów od apartamentu, w którym mieszkałam. Szkoła posiada kilka klas lekcyjnych, bibliotekę, z której można wypożyczać książki lub płyty DVD, salę komputerową oraz ogród i basen na dachu, z którego rozpościera się fantastyczny widok!

Basen na dachu szkoły Maltalingua

Pierwszy dzień w szkole językowej

Pomimo małej ilości snu i wczesnej pobudki, do szkoły trafiłam bez problemu. Pierwszy dzień był dniem organizacyjnym, dlatego już o 8:30 rozpoczął się test, na podstawie którego kursanci zostali przydzielenie do odpowiedniej grupy. Test stwierdzający poziom znajomości języka zawierał 50 pytań i zadanie opisowe, polegające na odpowiedzi na wiadomość mailową.

W trakcie testu kadra szkolna wywoływała pojedynczo z sali osoby, aby móc zamienić kilka zdań po angielsku i ocenić znajomość języka mówionego. Pytania dotyczyły tego, dlaczego chciałbyś uczyć się języka angielskiego, dlaczego wybrałeś Maltę, czy to Twój pierwszy pobyt na Malcie, co jest dla Ciebie najważniejsze w nauce języka itp. Nie warto się stresować, ponieważ kadra jest przemiła, a atmosfera szkole sympatyczna i bardzo rodzinna.

Po teście nastąpiła prezentacja szkoły. Kursanci mieli okazję dowiedzieć się, co znajduje się w najbliższej okolicy, posłuchać informacji o samej Malcie, bezpieczeństwie w szkole i poza nią, godzinach zajęć i wycieczkach pozaszkolnych. O 10:30 nastąpiła półgodzinna przerwa, podczas której można było nawiązać pierwsze międzynarodowe znajomości oraz dowiedzieć się, do jakiej grupy językowej każdy kursant został zakwalifikowany. Nie wspomniałam o tym wcześniej, ale mój kurs to General English, co oznacza, że miałam 20 lekcji tygodniowo, po 45 minut każda. Zakwalifikowano mnie do grupy B2 Upper Intermediate.

Maltalingua - kurs języka angielskiego na Malcie

Zajęcia – nauka w międzynarodowym towarzystwie

Pierwsze zajęcia odbyły się jeszcze w poniedziałek, o godzinie 11:00 i trwały półtorej godziny. Po zajęciach, przy basenie na dachu odbyło się welcome party dla wszystkich kursantów. Można było posmakować tradycyjnych pastizzi, czyli przysmaku z ciasta francuskiego z nadzieniem serowym lub musem groszkowym oraz Kinnie, czyli gazowanego, maltańskiego napoju o charakterystycznym słodko-gorzkim smaku oraz poznać nowe osoby lub nawiązać lepsze znajomości z osobami z grupy.

Każdego kolejnego dnia zajęcia w klasach odbywały się w dwóch turach: 9:00-10:30 z jednym lektorem, 11:00-12:30 z drugim lektorem. Moja grupa liczyła 12 osób, czyli dokładnie tyle, ile maksymalnie może zawierać. Trzy osoby z Hiszpanii, pięć z Niemiec, jedna z Francji, jedna z Austrii oraz dwie z Polski – tak wyglądał skład. Gdy dowiedziałam się, że w mojej grupie jest dziewczyna z Polski pojawiła się pewna obawa o to, że będziemy rozmawiać po polsku. Jednak wspólnie z Anitą ustaliśmy, że komunikujemy się wyłącznie po angielsku, aby nie tracić tego, po co tu przyjechałyśmy.

Wycieczki i czas wolny zorganizowany przez szkołę

Dla osób, które uczęszczały na kurs standardowy zajęcia lekcyjne kończyły się o godzinie 12:30. Dalsza część dnia zależała od indywidualnych preferencji każdego kursanta. Jednak szkoła wyszła z inicjatywą międzynarodowej integracji i codziennie organizowała zajęcia lub wycieczki pozalekcyjne. Część z nich odbywała się bezpłatnie, za inne trzeba było dopłacić. I tak podczas mojego tygodniowego pobytu w szkole, miałam do wyboru zajęcia z wymowy (bezpłatne), wieczorne wyjście na kolację i spróbowanie typowo maltańskich dań (20 euro), wyjazd do Blue Grotto (13 euro), zwiedzanie Three Cities, wycieczka na Comino czy imprezę pożegnalną, która zaplanowana była na piątek. Zajęcia pozalekcyjne zmieniają się co tydzień, dlatego jeśli myślisz o wyjeździe na taki kurs, może się okazać, że trafisz na zupełnie inny rozkład dodatkowych atrakcji.

Zdecydowałam się na udział w zajęciach z wymowy oraz na wyjazd do Blue Grotto. Zajęcia były o tyle ciekawe, że każdy miał okazję wymówić poszczególne dźwięki występujące w języku angielskim oraz znaleźć słowa, w których konkretny dźwięk występuje. Natomiast wycieczka do Blue Grotto nie była dobrym pomysłem…

Blue Grotto było miejscem, którego nie miałam okazji zobaczyć podczas moich wcześniejszych pobytów na Malcie. Z tego powodu doszłam do wniosku, że warto skorzystać z okazji, a przy tym zintegrować się z innymi osobami ze szkoły. Wyjazd odbył się w czwartek, zbiórka była o 15:15 na przystanku autobusowym. Sprawdzenie listy obecności i jedziemy! Po około 30 minutach dojechaliśmy na miejsce. Zero informacji o tym gdzie idziemy, co robimy i jaki jest plan na najbliższe trzy godziny, które mamy tu spędzić. Całą grupą przemieściliśmy się do miejsca, skąd odpływały łódki. Co chwilę ośmioosobowe grupy odbijały od brzegu, aby zobaczyć co kryje w sobie słynne Blue Grotto. Prawda jest taka, że nie kryło nic szczególnego… Owszem same skały i jaskinia robi wrażenie, ale nie widzę nic ciekawego w tym, że w jaskini jest przeźroczysta woda :) Taka woda jest przecież na całej Malcie! Cały rejs trwał 15 minut. Po powrocie na brzeg dowiedzieliśmy się, że spotykamy się o 18:00 w miejscu, w którym wysiedliśmy. I tyle. Wycieczka ograniczyła się do godzinnej jazdy autobusem i 15-minutowego rejsu. To czego najbardziej mi zabrakło to kogoś, kto opowie co nieco o tym miejscu, historii i ciekawostkach.

Wycieczka do Blue Grotto, Malta

Błękitna woda w Blue Grotto

Blue Grotto wycieczka ze szkoły Maltalingua

Skały przy Blue Grotto

Jednak czas wolny na kursie językowy to nie tylko inicjatywa szkoły, ale także własna. Poznanie Anity i Alex (z Austrii) dało mi możliwość wypadu do Valletty. Wspólne zakupy, zwiedzanie i kolacja przy porcie w Valletcie to było bardzo pozytywnie spędzone popołudnie! A oto kilka zdjęć ze stolicy Malty:

Valletta-widok-ze-sliemy

Valletta widok

Valletta - ogrody Barracca

Valletta - widok na miasto

Valletta zachód słońca

Valletta - Anita i Alex, kursantki szkoły Maltalingua

Po pełnym tygodniu nauki, nadszedł piątek. Ostatni dzień na kursie jest także kluczowy z punktem widzenia nauki. Odbywa się wówczas test sprawdzający wiedzę zdobytą na całym kursie językowym. Test przeprowadzono w czasie pierwszej części zajęć, druga była poświęcona rozmowom na luźne tematy. O 12:30 odbyło się rozdanie certyfikatów (wynik testu nie miał wpływu na otrzymany certyfikat). Wieczorem szkoła zorganizowała pożegnalną imprezę dla wszystkich kursantów. I tak zakończył się mój tygodniowy pobyt w szkole językowej na Malcie.

Czy warto wyjechać na kurs językowy?

Nie ma złotej recepty na naukę języka angielskiego. Wszyscy wiedzą, że znajomość języka jest niezbędna do komunikacji w międzynarodowym towarzystwie, ale każdy z nas uczy się inaczej. Dla mnie pobyt w szkole językowej był doskonałym miejscem do przełamania bariery w mówieniu. Mimo, że na co dzień nie korzystam z języka mówionego (częściej czytanego) to umiejętność porozumienia się jest bardzo ważna.

Udział w kursie językowym za granicą to także dobre miejsce na nawiązanie nowych znajomości. Udało mi się nawiązać kilka znajomości, które będę kontynuować w przyszłości – najprawdopodobniej w języku pisanym na Facebooku, a jeśli dobrze pójdzie to także w języku mówionym podczas spotkań w rzeczywistości.

Wyjazd na Maltę dał mi możliwość dowiedzenia się wielu interesujących faktów z życia mieszkańców. Wszystko dlatego, że moimi nauczycielami w szkole byli rodowici Maltańczycy (z dobrym, brytyjskim akcentem). Poruszane na zajęciach tematy dotyczyły nie tylko sfery kulturowej, ale także politycznej czy gospodarczej. Dzięki temu zdobyta wiedza pochodziła z „pierwszej ręki” i była bardziej wartościowa niż ta, o której można przeczytać w przewodnikach.

Kurs językowy uczy także samodzielności. Jeśli wyjeżdżasz samotnie do obcego kraju, wśród nieznanych Ci osób, musisz nie tylko przełamać barierę mówienia, ale także nauczyć się odpowiedzialności za samego siebie.

Tagi:

Marta Muszyńska

Marta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem jest Zanzibar. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.
  • Nigdy nie brałem udziału w takim kursie, ale sądzę, że warto. Jednak najlepszą opcją oprócz szkoły językowej to mieszkanie i jedzenie u lokalnej rodziny, która posługuje się danym językiem, aby cały czas ćwiczyć. W uczestniczeniu w domowych obowiązkach uczy się bardziej praktycznego języka, niż tylko książkowego :)

    • To prawda, mieszkanie u rodziny goszczącej daje dodatkową możliwość szlifowania języka :) ja mieszkałam w apartamencie szkolnym z innymi kursantami i to także było dobre miejsce do doszkalania języka.

  • Najlepsza opcja to zostac zmuszonym do mowienia w danym jezyku ;). Tak bylo z Markiem, ktory przed naszym wyjazdem na 6 tygodni na Ukraine w 2011 roku nie mowil zbyt dobrze po angielsku, ale tam sie przelamal i teraz wymiata ;). Ale kurs jezykowy na Malcie brzmi super!

    • Każdy wyjazd za granicę jest dobry, żeby nauczyć się języka obcego :)

      • Chyba, ze do Sosnowca (przepraszam, musialem! :D)

  • świetny pomysł tak połączyć przyjemne z pożytecznym! nigdy nie byłam na kursie językowym zagranica, ale teraz trochę żałuję, bo świetna przygoda! A na Maltę jeszcze w tym roku się wybieram, już się nie moge doczekać! :)

    • Nigdy nie jest za późno na udział w kursie językowym :) W mojej grupie były osoby powyżej 40 roku życia. A sama Malta jest świetnym miejscem zarówno do wypoczynku, jak i aktywnego spędzania czasu. Polecam!

  • Myślę, że to dobry pomysł.Łączysz z reguły przyjemny wyjazd + pożyteczna nauka języka obcego.Chciałoby się napisać – czego chcieć więcej :)

  • Zagraniczne kursy językowe są super. Jak dodatkowo połączy się je z mieszkaniem w rodzinach, gdzie musimy się komunikować w języku obcym i wyjazdami krajoznawczymi to są to świetnie spędzone wakacje :)

  • Daria

    Bez wątpienia takie wyjazdy językowe są najlepszą i co by nie mówić najprzyjemniejszą i najbardziej skuteczną formą nauki. Na Malcie jeszcze nie byłam, ale w tym roku wybieram się razem ze szkołą językową Lang z którą w tamtym roku byłam w Dublinie w Irlandii. Tamten wyjazd rewelacyjnie był zorganizowany, co dziennie mieliśmy po kilka godzin zajęć językowych w terenie i na miejscu. Z tegorocznego programu, który otrzymałam Malta też zapowiada się wyśmienicie

  • Rawka

    Wyjazd na kurs językowy za granicę jest super sprawą! Niestety nie każdy może sobie na to pozwolić :( Na szczęście dzięki langzie.pl udało mi się znaleźć fajny kurs językowy z native speakerem w moim mieście. Mam obok domu namiastkę zagranicy :)

Co warto przeczytać?

  • U ludzi. Reportaże, opowieści i rozmowy

  • Tam, gdzie kończy się świat

  • Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko
  • Widzieć więcej - Tony Kososki

  • Gruzja. W drodze na Kazbek i z powrotem
  • Niezbędnik podróżnika Beata Pawlikowska
  • Mała wielka Wyspa Wielkanocna
  • Wyklęte imperium. Irańskie opowieści - ALEKSANDRA LISEWSKA
  • Monsun przychodzi dwa razy - Janowska Anna
  • Wielki Szlak Himalajski. 120 dni pieszej wędrówki przez Nepal
  • Trzeci Biegun - Kamiński Marek
  • Busem przez świat. Australia za 8 dolarów - Lewandowski Karol
  • Chiny nie do wiary! - Lityńska Kinga

Dołącz do subskrybentów newslettera!

Email marketing powered by FreshMail