Co warto zobaczyć na wyspie Kos?

Plaża w miejscowości Lambi, wyspa Kos

Na początku kwietnia odwiedziłam wyspę Kos. Jakiś czas temu pisałam o praktycznych informacjach, w których uwzględniłam koszty związane z moim tygodniowym pobytem na wyspie. Powstał także wpis o tym, co warto zobaczyć w mieście Kos. A teraz przyszedł czas na szersze przedstawienie miejsca, które odwiedziłam i opisanie tego, co warto zobaczyć na wyspie Kos.

Kos – stolica wyspy

Miasto Kos leży na wschodnim wybrzeżu wyspy. Jest to nie tylko stolica wyspy, ale przede wszystkim centrum kulturalne, turystyczne oraz gospodarcze z najważniejszym portem, z którego można popłynąć na inne greckie wyspy i do Turcji. Kos słynie ze średniowiecznego zamku Neratzia, antycznych miejsc, takich jak: amfiteatr czy Agora.

O tym jak tanio polecieć na Kos przeczytasz w osobnym wpisie

Port w mieście Kos

Tigaki

Klimatyczna, nadmorska miejscowość położona ok. 10 kilometrów od miasta Kos. W sezonie typowo turystyczna, poza sezonem – zabita deskami :). Mój wyjazd do Tigaki nie był przypadkowy, jednak okazał się nie lada wyzwaniem. O godzinie 10 wsiadłam w autobusem jadący do Pili, ale poprosiłam kierowcę, aby powiedział mi gdzie powinnam wysiąść, aby dojść do Tigaki. Moja droga prowadziła przez pole, aż dotarłam do miasteczka, gdzie spotkałam jedynie pracujących mieszkańców, którzy remontowali sklepy, hotele czy restauracje, przygotowując się do sezonu letniego. Tigaki słynie głównie z fantastycznych, szerokich i piaszczystych plaż. Tam właśnie się skierowałam, ponieważ nie mogłam liczyć na żadną otwartą restaurację czy sklep.

Plaża w Tigaki, wyspa Kos

Mój powrót z Tigaki był długi i męczący. Okazało się, że 10 kilometrów muszę iść na pieszo, ponieważ nie było żadnego autobusu, który zawiózłby mnie z powrotem do Kos. Początkowo droga ciągnęła się plażą, jednak w pewnym momencie moim oczom ukazał się płot z informacją „Private area”. Od tego miejsca musiałam zejść na asfaltową drogę, którą po kilku godzinach doszłam do Kos. Po drodze znalazłam 5 euro, co wynagrodziło mi trud przebytej drogi :). Z perspektywy czasu stwierdzam, że ta wyprawa była przygodą, której nie zapomnę jeszcze przez długi czas.

7 kilometrów do miasta Kos

Pili

W centralnej części wyspy znajduje się miasteczko Pili, które w średniowieczu było stolicą wyspy. Właśnie dlatego postanowiłam odwiedzić tę małą miejscowość położoną w górach. Jednak mój wyjazd nie należał do udanych. O godzinie 13:00 wsiadłam w autobus (bilet do Pili kosztuje 2 euro), który jechał bezpośrednio do Pili. Podróż trwała ok. 30 minut. Już po drodze widziałam, że pogoda jest w kratkę – raz słońce, raz deszcz. Jednak nie zniechęciłam się mimo, że mogłam tym samym autobusem wrócić do Kos.

Często jak jestem na wakacjach, zwłaszcza w małych miejscowościach, nigdy nie wiem gdzie jest „dworzec główny”, na którym powinnam wysiąść. Tak było i tym razem – z autobusu widziałam tabliczkę „Pili”, ale nie miałam pojęcia, gdzie wysiąść. I uwierzcie mi – byłoby to dużo prostsze, gdyby był tam tylko jeden przystanek! Ale jak to mówią – koniec języka za przewodnika. Zapytałam kierowcę, gdzie powinnam wysiąść i już byłam na głównym dworcu (dworzec to za dużo powiedziane, ponieważ był to mały plac z jednym przystankiem autobusowym, gdzie nie było nikogo poza mną i autobusem). Niestety w ciągu kilku minut autobus oddalił się, a ja miałam niecałe 3 godziny na zwiedzenia miasteczka.

Ruszyłam drogą w górę, doszłam do małego kościoła (zamkniętego) i zaczęło lać, a do tego grzmieć i błyskać :). Schowałam się pod daszkiem, ale z minuty na minutę robiło się coraz bardziej mokro i zimno, dlatego znalazłam jakąś restaurację (niestety zamkniętą). Na szczęście był tam duży, zadaszony balkon z krzesełkami i stolikami, na których przeczekałam 1,5 godzin zanim przestało padać. Tyle było z moich odwiedzin Pili. Mokra i zmarznięta wróciłam do miasta Kos. Ale czytałam dużo pozytywnych opinii o miasteczku, dlatego, jeśli będziecie tam w sezonie – tę miejscowość i dajcie znać jak było :).

Kościół w miasteczku Pili, wyspa Kos

Lambi

Pomimo, że na Kos jest dużo ciekawych miejsc do odwiedzenia, to polecam Wam tylko te, w których sama byłam. A byłam w niewielu ze względu na brak komunikacji miejskiej na wyspie w kwietniu… Tym razem jeden dzień poświęciłam na wypożyczenie roweru i pojechanie na północ od miasta Kos do Lambi. Wypożyczenie roweru nie stanowi żadnego problemu. Jest ich bardzo dużo, więc nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem konkurencyjnej ceny czy atrakcyjnego roweru (koszt w kwietniu wynosił 4 euro/1 rower na 1 dzień).

Wypożyczony rower na wyspie Kos, w drodze do Lambi

Podróż zajęła ok. 30 minut i była bardzo przyjemna. Przez cały czas jechałam ścieżką rowerową (które są popularne, zwłaszcza w północnej części wyspy). Dojechałam do zupełnie pustej, szerokiej, piaszczystej plaży. Było pochmurno, więc o wylegiwaniu się mogłam zapomnieć, ale zebrałam trochę muszelek i wyobraziłam sobie, jak musi tu być tłoczno i gwarno latem, kiedy wyspę odwiedza sporo turystów. Zobaczcie, jak wygląda plaża:

Plaża w miejscowości Lambi, wyspa Kos

A na koniec ostatni widok na port w mieście Kos, tym razem nocą (z mojego balkonu).

Widok na port w mieście Kos, nocą

Marta MuszyńskaMarta Muszyńska

Blogerka, miłośniczka marketingu internetowego. Absolwentka Turystyki i Rekreacji oraz Dziennikarstwa Internetowego. Uwielbia podróżować i planować wyjazdy, chociaż pakowanie nie jest jej mocną stroną. Zakochana w Hiszpanii, często odwiedza wyspy, a jej podróżniczym marzeniem są Malediwy, Kuba i Ameryka Południowa. Lubi zaszyć się w domowym zaciszu z kubkiem zielonej herbaty i książką. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas - na rowerze lub w biegowych butach, a zimą na łyżwach.

O mnie

Nazywam się Marta i jestem autorką tego bloga. Miło mi, że tu jesteś :). Kilka słów o mnie… jestem podróżniczką z zamiłowania oraz „turystką” i redaktorką z wykształcenia

Podróże w 2018 roku

Facebok

Instagram